Jakiekolwiek postulaty zmiany systemu podatkowego kontrowane są pytaniem: a gdzie takie rozwiązania są stosowane? I na nic zdają się argumenty, że zanim w roku 1798 w Wielkiej Brytanii nie wprowadzono podatku dochodowego to też go nigdzie wcześniej nie było. Podobnie zresztą jak nie było nigdzie VAT-u, zanim go nie wprowadzono we Francji w roku bodajże 1954. Wszystkie podatki są złe – jak słusznie zauważył Jeane Baptiste Say. Jedne bardziej, inne mniej. Ale złe. Sam fakt, że jakiś podatek istnieje, wcale nie oznacza, jego automatycznej legitymizacji. Aczkolwiek niektórzy powiadają, że stare podatki są jak starzy myśliwi – czynią najmniej szkód w lesie, a to dlatego, że ludzie się do nich przyzwyczaili, nauczyli się z nimi żyć i je… omijać. Ale prowadząc debatę podatkową warto wiedzieć, co inni o podatkach i ekonomii pisali przed nami.
Jerzy Szacki, przekonując socjologów, do czego potrzebne jest im studiowanie myśli społecznej wyraził myśl, że „pisarz czyta Balzaca, Dostojewskiego czy Prousta nie po to, by nauczyć się pisać to samo i tak samo jak oni. Po prostu nie może ich nie czytać, skoro tworzy w obrębie kultury, której wyobrażenia są jakoś (na „tak” albo na „nie”) z tymi autorami związane. W podobnej sytuacji znajduje się socjolog. Cokolwiek zechce on głosić, będzie nieuchronnie pozostawał na gruncie pewnego dziedzictwa”. Można rzec, że w podobnej sytuacji znajduje się „podatkowiec”. Roman Rybarski pisał, że „jeśli chcemy zrozumieć dzisiejszy ustrój skarbowy, musimy wiedzieć, jakie były dawne doświadczenia”. Ireneusz Mirek twierdzi, że „historia danin publicznych jest odzwierciedleniem historii państwa z finansowego punktu widzenia”. Wiedza o ewolucji instytucji skarbowych i idei, na których instytucje te się opierały, i które budowanie tych instytucji uzasadniały ma kapitalne znaczenie dla rozważań na temat współczesnego systemu podatkowego, a zwłaszcza jego uzasadnienia. Śledząc nawet rozważania pisarzy Średniowiecznych dostrzegamy często analogie do czasów współczesnych.
Historia Polski jest zresztą doskonałą ilustracją wpływu opodatkowania na wydarzenia polityczne. Można zaryzykować bowiem tezę, że gdyby nie podatkowy przywilej w Koszycach cała historia rzeczpospolitej mogłaby się potoczyć inaczej. W roku 1374 w Koszycach w zamian za uznanie sukcesji swej córki do korony polskiej Ludwik Węgierski uwolnił szlachtę od wszelkich podatków i ciężarów z wyjątkiem 2 groszy od łanu i zobowiązał się nie nakładać nowych podatków w przyszłości bez zgody szlachty. Był to istotny impuls rozwoju sejmu szlacheckiego i sejmowładztwa oraz ograniczania władzy monarszej. Dla prowadzenia efektywnej polityki królowie musieli uzyskiwać zgodę szlachty na nałożenia podatków, a ta uzależniała swą zgodę – i to jednorazową – od uzyskania nowych przywilejów – i to wcale nie jednorazowych. W roku 1386 w Nowym Korczynie tuż po koronacji Władysław Jagiełło musiał potwierdzić szlachcie Przywilej Koszycki. Potem do wymuszania na królach kolejnych przywilejów dochodziło najczęściej w obozach podczas pospolitego ruszenia – jak choćby w roku 1422 w Czerwińsku, czy w roku 1454 w Nieszawie, – które królowie zmuszeni byli zwoływać, gdyż nie dysponowali funduszami na armię zaciężną.
Rozważania natury ekonomicznej znaleźć można już w kronikach Galla Anonima. Dotyczyły one ziemi, kruszców, monet i skarbów monarchy. Wincenty Kadłubek jako jeden z pierwszych dał upust niezadowoleniu z powodu „psucia monety”, czyli, odnosząc się do dzisiejszych realiów, inflacji, w okresie panowania Mieszka III Starego, który został wygnany z tronu krakowskiego między innymi z powodu prowadzonej polityki monetarnej, która naruszała interesy możnowładców. Mieszko korzystał z regalii menniczych, udzielając przywilejów bicia monety wielu lichwiarzom. Tłoczyli oni tak zwane brakteaty (od łac. bractea – cienka blaszka) – srebrne monety zawierające w sobie coraz mniej kruszcu. Jakub z Paradyża w „Tractatus de contractibus” czyli „Traktacie o kontraktach sprzedaży z prawem odkupu” zwrócił uwagę na konieczność odróżniania kontraktów prawdziwych od fałszywych – to jest rzeczywistej sprzedaży od pobierania procentu. Jego rozważania pokazują, że już w Średniowieczu rozpowszechniały się różne konstrukcje służące obchodzeniu nieżyciowych przepisów, do jakich w owym czasie należał zakaz uprawiania tak zwanej lichwy, czyli pobierania procentu. Skojarzenie z współczesnymi przepisami ordynacji podatkowej o obchodzeniu prawa podatkowego nasuwa się samoczynnie. Dziś instrumenty prawne są bardziej skomplikowane i może nieco bardziej subtelne – jak na przykład tak zwany leasing zwrotny. Służą one też innemu celowi niż kiedyś. Jest nim najczęściej, choć nie wyłącznie, zmniejszanie nadmiernych obciążeń podatkowych. Jednak ogólna zasada pozostaje niezmieniona od Średniowiecza: przy pomocy jakiejś czynności prawnej osiągnąć należy inny cel, zakazany pozornie przez prawodawcę. Pokazuje to, że w gospodarce zabawa w „policjantów i złodziej” trwa w najlepsze od siedmiu wieków i nic nie wskazuje, żeby miała się niebawem zakończyć. Dzisiejsze przepisy podatkowe są bowiem równie nieżyciowe jak niegdysiejszy zakaz pobierania odsetek.
Sporo mogliby się współcześni ekonomiści dowiedzieć od Mikołaja Kopernika. Możemy go śmiało uznać za jednego z prekursorów ilościowej teorii pieniądza. W traktacie „Monetae cudendae ratio” („Sposób bicia monety”) wyraził on ten sam pogląd o wypieraniu z obiegu pieniądza dobrego przez pieniądz gorszy, co kilkanaście lat później Thomas Gresham. Wykazywał, że „psucie” monety miało zwykle na celu zwiększenie dochodów panującego. Już więc dla Kopernika nie ulegało wątpliwości, że inflacja jest ukrytym podatkiem, który przyczynia się do zwiększenia dochodów państwa i zmniejszenia dochodów podatników. Ten sam cel przyświeca dzisiaj „panującym” rządom, które często właśnie przy pomocy inflacji finansują swoje własne zobowiązania i zwiększają nominalne przychody.
Współczesny Kopernikowi Andrzej Frycz Modrzewski choć uznał, podobnie jak dwieście lat później Adam Smith, że bogactwo narodu bierze się z pracy i to nie tylko w rolnictwie, ale i w rzemiośle, to dostrzegał jednak potrzebę odgrywania przez państwo aktywnej roli w gospodarce. Jego poglądy były więc podobne raczej do poglądów tak zwanego protekcjonizmu wychowawczego Jeana Baptiste Colberta.
Za ojca polskiej ekonomii uchodzi, tworzący w pierwszej połowie XIX wieku, Fryderyk Skarbek. Przeszczepił on na polski grunt podstawowe założenia ekonomii klasycznej popularyzując dorobek Adama Smitha i Jeana Baptiste’a Saya. Dodatkowo wyróżnił zasady bogactwa indywidualnego człowieka żyjącego w społeczeństwie i zasady bogactwa całego społeczeństwa tworzącego naród. Przedstawił ogólne teorie produkcji, wymiany (którą sam nazywał „zamianą”) dochodów i konsumpcji (którą sam nazywał „zużyciem”). Skarbek był jednak jednym z pierwszych przeciwników teorii ekwiwalencji podatkowej i podkreślał, że ciężary publiczne nie mają nic wspólnego z opłatą za usługi państwa. „Nie masz koniecznego związku i stosunku między wartością zużyciu publicznemu poświęconą, a korzyścią dla osoby podatek płacącej z opieki rządu wypływającą, ten kto potrzebuje więcej opieki rządowej, nie koniecznie dla tego może więcej płacić; przeciwnie nie raz ten więcej płaci, kto mniej tejże opieki potrzebuje” – pisał. Przyznawał, że wydatki rządowe mogą być dla państwa korzystne, ale ostrzegał, że nie można z ich wysokością przesadzić, bo choć korzyść z nich jest niezaprzeczalna, to „nie może być bezwarunkowo poczytana za dźwignię bogactwa narodowego; bo jest zawsze osiągnięta za pośrednictwem poświęcenia pewnej części dochodów prywatnych, których niezyskowne użycie równoważy korzyści następnego użycia dochodów publicznych”. Gdyby teza o bezwzględnych korzyściach z wydatków publicznych była prawdziwa można byłoby utrzymywać, „że nie masz w tem żadnej straty dla bogactw krajowych, aby rząd miał sobie oddane wszystkie dochody od zwykłych potrzeb prywatnych zbywające”. Tymczasem „fundusze przez rząd przemysłowo użyte nie dają powodu do takiej reprodukcyi jak gdyby w rękach prywatnych były zostały” [gdyż] „koszta produkcyi rządowej są zawsze większe”, a „starania o powodzenie i oszczędność mniejsza”, [albowiem] „rząd musi poruczyć przemysłowe i gospodarcze działania osobom przez siebie płatnym, nie mającym bezpośredniego udziału w powodzeniu lub stratach przemysłowego przedsięwzięcia, ponieważ nie są właścicielami kapitałów onemuż poświęconych i nie pobierają zysków z niego płynących. Stąd pochodzi brak starania, troskliwości i tej rządnej oszczędności, które sam tylko udział w przedsięwzięciu przemysłowym i własność włożonych kapitałów wzbudzić mogą”. Tego typu diagnozy nie powstydziliby się ani ojcowie klasycznego liberalizmu, ani dzisiejsi zwolennicy gospodarki rynkowej i ograniczonego udziału państwa w życiu gospodarczym.
Niezwykle pouczający jest przebieg debaty podatkowej w Polsce XX-sto wiecznej. Jak podkreśla Joseph Schumpeter, w mało znanym, nie tłumaczonym nawet na język angielski, artykule z 1918 roku „Die Krise des Steuerstaads”, wnikliwa analiza podatkowa potrzebna jest „szczególnie wówczas, gdy dotyczy punktów zwrotnych (...), kiedy to istniejące formy zaczynają zamierać i przekształcać się w coś nowego, co zawsze pociąga za sobą kryzys starych metod podatkowych.” Zgodnie z teorią Schumpetera trzykrotnie w minionym stuleciu powinniśmy zaobserwować szczególny rozwój teorii podatkowych w okresach przełomów politycznych i gospodarczych. Dwa z tych przełomów w roku 1918 i 1945 mają znaczenie jedynie historyczne. Natomiast to, co obserwowaliśmy i obserwujemy po roku 1989 ma znaczenie praktyczne. Co więcej, porównanie ze sobą tych trzech historycznych momentów wiele mówi o ostatnim z nich. Jak porównamy debatę podatkową z lat 1918-1939, 1945-1989 i po roku 1989 okaże się, że ta obecna przypomina raczej rok 1945, a nie 1918. Choć po I Wojnie Światowej mieliśmy do czynienia z przełomem politycznym, a nie zasadniczymi zmianami gospodarczymi, to debata podatkowa była wówczas stosunkowo bogata. Pewną ciekawostką z tego okresu mogą być prace Pawła Ciompy, wykładowcy Wyższej Szkoły Handlowej w Krakowie. W roku 1919 opublikował on „Zarys ekonometrii i teorii buchalterii”. Był więc jednym z prekursorów używania metod matematycznych i statystycznych w ekonomii i samego pojęcia „ekonometrii”. Jednak jego prace plasowały się trochę na uboczu dwóch głównych nurtów doktrynalnych. Dominujący był wówczas spór etatystów i liberałów. Liberałowie skupieni byli w tak zwanej „szkole krakowskiej”, w skład której wchodzili ekonomiści związani z Uniwersytetem Jagielońskim oraz Polskim Towarzystwem Ekonomicznym w Krakowie. Liderami tej grupy byli Adam Krzyżanowski oraz Adam Heydel. Doktrynę liberalną wyznawali też Stanisław Głąbiński z Uniwersytetu Lwowskiego, Jan Stanisław Lewiński ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz Edward Taylor, czołowy przedstawiciel „Szkoły Poznańskiej”. Poglądy etatystyczne prezentowane były głownie przez tak zwaną „Pierwszą Brygadę Gospodarczą” utworzoną przez Stefana Starzyńskiego oraz Eugeniusza Kwiatkowskiego jego współpracowników i uczniów. Liberałowie prowadzili krytykę etatyzmu zarówno na płaszczyźnie makro, jak i mikroekonomicznej. Podkreślali, że w skali makro etatyzm powoduje ograniczenie wolności, eliminuje podstawowy w działalności gospodarczej motyw zysku, ogranicza konkurencję, przyczynia się do zmniejszenia akumulacji i spadku tempa wzrostu gospodarczego. W skali mikro przedsiębiorstwa państwowe nie prowadzą racjonalnego rachunku ekonomicznego, co przesądza o ich niższości względem przedsiębiorstw prywatnych. Niższość ta nie wynika ze złej organizacji konkretnego obiektu czy z przyczyn technicznych, ale z charakteru tego typu własności. „Nie to irytowało liberałów, że przedsiębiorstwa państwowe źle funkcjonują, ale sam fakt ich istnienia i rozwoju”. Adam Heydel pisał zaś: „przedsiębiorstwa państwowe nierentowne są szkodliwe. Rentowne przestają być szkodliwe, są tylko zbędne”. Państwo lokuje zazwyczaj kapitał niezgodnie z postulatami rynku, przez co angażowany jest on w produkcję dóbr często przez konsumentów bynajmniej niepreferowanych. Przedsiębiorstwa państwowe wymagają stałych dotacji, które mogą być uzyskiwane jedynie z podatków. W ten sposób powstaje w gospodarce przeciążenie podatkowe i opóźnienia w akumulacji kapitałów. Inwestycje państwowe są w najlepszym przypadku „tezauryzacją, tworzeniem kapitałów martwych, drzemiących. Skoro zaś dokonuje się ich z rozdętych ciężarów podatkowych to stwarza się kapitał martwy z pieniędzy, które pozostając a obrocie stworzyłyby kapitał lokowany rentownie, a więc produkcyjnie”. Adam Krzyżanowski przedstawił to zjawisko w następujący sposób: „Handlarz papieru płaci podatek na pokrycie niedoboru państwowych zakładów graficznych, a nadto traci część odbiorców, bo państwowe zakłady graficzne sprzedają papier poniżej swoich kosztów, których część przerzucają na owego kupca w formie podatku. Nie tylko nie płacą państwu podatku, ale pozbawiają skarb dochodów. Uszczuplają źródła podatkowe, bo pomniejszają możność opodatkowania przedsiębiorstw prywatnych”. Podkreślano także uciążliwość progresji podatków od dochodów osobistych i jej zły wpływ na akumulację kapitału. „Jeżeli potrzebie, by odróżnić dochód faworyzując kapitalizację dają wyraz pisarze angielscy (...) to po wielokroć aktualniejszym to zagadnienie jest w Polsce - w kraju, w którym tak mało jest kapitału” - pisał Roman Rybarski.
W czasie drugiego wielkiego przełomu po II Wojnie Światowej w państwie socjalistycznym pojawiła się teza o obumieraniu podatków od ludności, czy wręcz obumieraniu podatków w ogóle. Literatura na ten temat z lat 1945-1989 jest co prawda ilościowo dość bogata, ale jej przedmiot siłą rzeczy pozostawał dość ograniczony. Poszczególni autorzy koncentrowali się na rozważaniach ogólnych o podmiotach i przedmiocie opodatkowania oraz technikach pobierania podatków od przedsiębiorstw państwowych. Dyskusja podatkowa nie była związana, bo oczywiście być nie mogła, z żadną dyskusją ekonomiczną, gdyż doktryna ekonomiczna była tylko jedna. Jak zauważył Roman Rybarski, jeszcze przed nastaniem epoki komunistycznej w Polsce, „zagadnienia skarbowe powstają dopiero wtedy, kiedy niezależnie od państwa istnieją gospodarstwa prywatne i powstają stosunki między niemi a państwem.” W ustroju kolektywistycznym, jakim jest komunizm, jest tylko jedno gospodarstwo i problemy skarbowe nie wydzielają się z ogólnych problemów ekonomicznych. Ograniczoność debaty podatkowej po roku 1945 wydaje się więc zrozumiała. Mogłoby się jednak wydawać, że po roku 1989 dyskurs filozoficzny na tematy podatkowe powinien być znacznie żywszy. Tymczasem ożywienie w dyspucie na temat podatków następowało zadziwiająco wolno. Szczególnym tego przykładem może być kampania wyborcza z okresu pierwszych wyborów prezydenckich w roku 1990 oraz parlamentarnych w roku 1991. Żaden z kandydatów, ani żadna z partii politycznych (z wyjątkiem uważanej za „folklorystyczną” Unii Polityki Realnej) nie czynili z podatków oręża w walce wyborczej. Żaden z komentatorów nie zadawał pytań jak poszczególni kandydaci chcą sfinansować swoje zapewnienia wyborcze. W programach każdej z partii mowa była o poprawie doli oświaty, służby zdrowia, samotnych matek, emerytów i rencistów oraz wszystkich innych potrzebujących. W żadnym z programów nie było natomiast mowy skąd ich autorzy zamierzali wziąć pieniądze. Stronę „ma” w budżecie państwa traktowano jako „daną”. Postępowano więc trochę tak jak w trakcie obrad okrągłego stołu, gdy „Strona Solidarnościowa” starała się jak najwięcej wyrwać od „Strony Rządowej”, tak jakby miała ona z czego spełnić wszystkie społeczne oczekiwania, a jedynie nie chciała tego zrobić. W roku 1991 było to już jednak postępowanie dziwne, gdyż dawna opozycja od jakiegoś czasu sprawowała władzę i musiała zdawać sobie sprawę, że kasa jest pusta. Takie postępowanie można jednak łatwo złożyć na karb politycznej demagogii, która nie zna żadnych granic, a której przykładem są przysłowiowe już „mieszkania na wiosnę” obiecane młodym ludziom przez Aleksandra Kwaśniewskiego w trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej w 1995 roku. Nie można jednak złożyć na karb polityki decyzji podejmowanych w zaciszu gabinetów ministerialnych, a zwłaszcza w Ministerstwie Finansów. Obserwowaliśmy „żywiołowe, koniunkturalne i przypadkowe doskonalenie starego systemu podatkowego, który powstał i funkcjonował w warunkach innego typu i formy państwa” - pisał Cezary Kosikowski o poczynaniach decydentów w roku 1992. Tymczasem „nie można przejść do kapitalizmu, potępiając werbalnie socjalizm, lecz zabierając w tę podróż bagaż ze wszystkimi zdobyczami socjalizmu” - dodawał. Co więcej, to „doskonalenie” systemu podatkowego do złudzenia przypominało i przypomina niekończący się proces „dalszego doskonalenia” socjalizmu po kolejnych okresach „błędów i wypaczeń”. O ile postępowanie polityków w tym względzie jest dość łatwe do wytłumaczenia, o tyle wymowne jest, że również w literaturze brak było przez długi czas jakiejś pogłębionej analizy na tematy podatkowe w ujęciu filozoficznym, socjologicznym, psychologicznym, czy nawet ekonomicznym i dominowało typowo „mechaniczne” podejście do podatków. Półki księgarskie uginały się, co prawda, pod ciężarem setek opracowań autorstwa przedstawicieli szeroko rozumianej „praktyki podatkowej”, drukowanych przez dziesiątki wydawnictw, ale zdecydowana większość z nich poświęcona była jedynie technicznym aspektom opodatkowania – wyjaśnieniom czym są podatki, jak je płacić, tudzież jak ich nie płacić, które nie wnosiły nic nowego do ogólnej teorii opodatkowania. I to jest właśnie ta nowoczesność.
Ostatnio byłem na dwugodzinnym spotkaniu z KOłodką (taki wewnętrzny sadomasochizm). To, że gadał swoje rewelacje typu: większa redystrybucja jest dobra dla gospodarki lub zamknięcie się Unii celnie na handel z Azją i Wschodnią Europą ożywi gospodarkę Unii - to jedno i można się było tego spodziewać. Ale gdy Kołodko mówił o potrzebie większej redystrybucji dochodów (czyli większcyh podatków) to 95% ludzi na sali przytakiwało głowo i uśmiechało się od ucha do ucha. Co skłoniło mnie tylko do smutnej refleksji - DUŻA CZĘŚĆ LUDZI LUBI PODATKI :(
Natomiast odnośnie kursu 4 zł przy wejściu do euro...
Shredder 2008-11-15 11:12:06
...Kołodko ma rację. Mam nadzieję, że ci, którzy myślą inaczej, nie będą musieli się o tym przekonać.
@Shredder
bogo 2008-11-15 12:01:54
Euro nie powinno zostać wprowadzone, bo to jest skrajny nonsens. Jeżeli kołodko mówi, że zrobienie czegoś głupiego po kursie takim czy siakim jest lepsze, to ja odpowiadam, że dla mnie nie ma znaczenia po jakim kursie popełnia się DUŻY błąd. To tak jakby się kłucić czy przydzwonić w drzewo przy 140km/h, czy 160km/h. Obie opcje są głupie, z tym, że Kołodko preferuje tą mniejszą prędkość :)
"wołanie na puszczy"
zwolennik 2008-11-15 12:36:51
Pana głos przypomina wołanie na puszczy chociaż to co próbuje Pan zaszczepiać jest niezwykle ważne. To prawda, że klucz tkwi w samym zrozumieniu potrzeby płacenia mniejszych podatków i niestety większość ludzi nawet o tym nie myśli. UPR jako "folklor polityczny" nie może się przebić z takimi poglądami chociaż jak pamiętam z innej dziedziny - już 10 lat temu Korwin pisał o konieczności armii zawodowej! Teraz jest to oczywiste a zasługi na tym polu przypisują sobie politycy, którzy wtedy nawet o tym nie myśleli.
To co się stało po 1989r, ten brak dyskusji o podatkach, o całym systemie, można zrozumieć jedynie dzisiaj - tak po prostu musiało być, były i są siły polityczne, które nie chciały tej dyskusji i dalej jej nie chcą! Kasa jest potrzebna na budowanie Nowej Europy i NIKT nie może IM w tym przeszkodzić!
Kto to są ONI? Nie wiem ale jest ich dużo, siedzą wszędzie w garniturach i krawatach i udają, że są niezbędni.
wyższe podatki oczywiście tak ;) - kiedy mam sąsiada pijaka żyjącego z zasiłku lub śpiącego w pracy(w państwowym przedsiębiorstwie) cieszy mnie że nasze dochody są zrównane dzięki wysokim podatkom - mamy równo - ja jestem pracowity więc mi zabiorą ale dadzą jemu aby się całkowicie nie stoczył - i wszyscy razem jakoś pociągniemy :) (ekstremalny przykład ale myślę że całkiem prawdziwy)
obecnie pracuje w prywatnej firmie - kiedy przywieziono nową maszynę - inżynierowie dziennie zostawali po godzinach aby jak najszybciej ruszyć z produkcją - w państwowej firmie (mojej poprzedniej) serwer ok 100 000tys. - nowo zakupiony stał prawie rok zanim ktoś zabrał się do uruchomienia - pomijając sens zakupu - rok to epoka w informatyce :)
co do euro i ogólnie UE myślę że polska jest na tak niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego że jeszcze przez długie lata jak najsilniejsza integracja będzie dla nas zbawieniem i wybawieniem od "polskiej myśli politycznej: :)
@ Pirx
zwolennik 2008-11-15 17:35:47
Wydaje mi się, że w 3 akapicie zaprzeczył Pan temu co napisał Pan w 2. Pierwszy akapit chyba raczej humorystyczny.
W prywatnych firmach po prostu ktoś liczy pieniądze. Za siebie i za pracowników. Na razie to duża reforma.
Czy naprawdę myśli Pan , że dzięki integracji posuwamy sie do przodu?!!! Bo chyba na pewno nie w polityce! Budujemy Eurosocjalizm tak jak budowaliśmy wielki Sojuz Republik.
Pańskie decyzje będą wynikiem kalkulacji i wymuszeń urzędnikow z Brukseli.
Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, że Człowiek powinien mieć szansę dla siebie bo po to został stworzony?
Czym jest Konstytucja III RP ?
Waldek 2008-11-15 17:58:49
http://www.kompol.org/
Cytat z Konstytucji III RP :
Art. 13.
Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.
TVN nie bije na alarm, dziennikarze nie huczą z oburzenia, ABW jest ślepe.
A ja wysłuchałem ( na stojąco :) ) Międzynarodówki. Dla dobrego sobie przypomnienia. Warto. :)
P.S.
Co to się działo, jak JKM w TV24 "wyciągnął rękę".
I żeby była pełna jasność. Komunistyczna Partia Polski jest LEGALNIE działającą w Polsce partią. Sąd ją zarejestrował.
Piękny ten sierp i młot, nie to co "hakenkrojc". :)
===> Kampania reklamowa UE
Naukowiec z PO 2008-11-15 17:59:45
(dotacje na innowacje, czyli łże-liberalny socjal dla wykształciuchów)
Cześć, jestem naukowiec-nieudacznik, robiący w euro-socjalizmie na państwowej POsadce, głosuję na PO. Do niczego w życiu nie doszedłem.
Widzę, jak mój sąsiad, łże-liberalny przedsiębiorca, nieudacznik z PO, marnotrawi energię przy PrOdukcji bimbru. Sąsiad jest tępy i nie dostrzega tego, zaś ja - życiowy nieudacznik i fajtłapa, nie mam odwagi mu tego POwiedzieć. Obaj jesteśmy dziadami i nie stać nas na samodzielną inicjatywę. Nie jest źle, bo Bruksela ma do rozdania 10 mld euro - "dotacje na innowacje", więc my - dziady z PO bez grosza przy duszy - wystąpimy o unijne dotacje.
Niech żyje euro-lumpen-łże-liberalizm PO !
to się dzieje teraz !!!
Prawdziwek 2008-11-15 20:12:36
http://www.youtube.com/watch?v=lOjMpUIstKU
- zobaczcie ten film cały !! a będziecie wiedziec o co w tym wszystkim chodzi.
Kredyty, banki, polityka monetarna - komu to służy ?? i jaki będzie tego koniec ??
ps.
tego filmu niestety nigdy nie zobaczycie w żadnej telewizji a dlaczego to sami sobie możecie odpowiedzić jak zobaczycie.
pozdrawiam
Prawdziwek
Titanic
Maciej 2008-11-15 21:30:45
Jak by to ująć. Wspominał Pan parę razy o Titanicu płynącym na górę lodową. No cóż nie dziwię się rynkom finansowym ( czy decydentom ustalającym podatki ) że zachowują się tak jak się zachowują. Dziurę zatka się gazetami a orkiestra niech gra głośniej. No cóż z Titanica pasażerowie I klasy uratowali się niemal w komplecie. Najwięcej ofiar było wśród II i III klasy..... A rynkowcy finansowi i rządziciele to pasażerowie I klasy.... A że my za to zapłacimy? A kogo to obchodzi? Nawet tych co zapłacą to nie obchodzi ( bo głosują ta tych co ustalają takie a nie inne bzdury ) więc dlaczego miało by obchodzić rządzicieli?
@ Zwolennik
Pirx 2008-11-15 23:44:25
AD Czy naprawdę myśli Pan , że dzięki integracji posuwamy sie do przodu?!!! Bo chyba na pewno nie w polityce! Budujemy Eurosocjalizm tak jak budowaliśmy wielki Sojuz Republik.
A czy nasz system podatkowy a w szczególności obciążenia i opodatkowanie pracy (wg. Pana Gwiazdowskiego 60-80%) nie jest właśnie SOCJALISTYCZNE i jedno z wyższych w UE??
A sposób w jaki traktuje nasze państwo prywatne firmy i ludzi prowadzących działalność??
A nasza radosna twórczość ustawodawcza - która raczej nie upraszcza życia obywatelem a sięga głębiej do ich kieszeni??
A mentalność wielu ludzi, stosunek urzędników do interesantów??
A przedsiębiorstwa państwowe regularnie dokarmiane z budżetu ?
A polska klasa polityczna nie spełniająca żadnych norm cywilizacyjnych nawet tych "socjalistycznych UE" np ostatnie wystąpienia o Panu Obamie??
Myślę że przykłady można mnożyć - Polska nigdy nie była mocarstwem - faktem jest że jesteśmy biedakami (biedniejsza jest chyba tylko Romunia w UE) więc niech żądzą nami urzędasy z socjalistycznej UE :):) a jak nas trochę ucywilizują to się zintegrujemy z jakimś Liberalnym Rajem jeśli taki gdzieś znajdziemy :) na tym globie
Każdy liberał-pragmatyk popiera UE.
PO - TAK, UPR - NIE ! 2008-11-16 13:07:45
Liberałowie z PO to pragmatycy, bo wiedzą, że rządy socjalistów znad Wisły lokują nasz kraj na 80-tym miejscu pod względem IEF. Kraje starej UE plasują się w pierwszej 30-tce, więc rządy UE w Polsce mogą nam tylko pomóc i ściągnąć nas do pierwszej 30-tki IEF.
Liberałowie z UPR to sakramenckie durnie, gdyż psiocząc na UE chcą nas pozbawić głównego liberatora życia gospodarczego w Polsce, jakim jest UE.
@ PO - TAK, UPR - NIE !
GGR 2008-11-16 13:21:16
Święte słowa. Już nic bardziej nie jest w stanie Polsce zaszkodzić, niż tubylczy socjaliści- zarówno ci postępowi, jak i narodowi. Proszę zwrócić uwagę, że 95% sił unio-sceptycznych w Polsce, to siermiężni socjaliści przeróżnych rytów. Ewentualna izolacja Polski od UE, z którą to wymieniamy ponad 3/4 towarów, oznacza właśnie zwycięstwo tej socjalistycznej masy, nie zaś UPR.
@Pirx
Antyetatysta 2008-11-16 13:21:25
> Polska nigdy nie była mocarstwem
ooOo, ciekawe. Może trudno to sobie wyobrazić, ale były czasy kiedy prześladowani wyznawcy innych religii ściągali do Polski z całej Europy. Były też takie czasy kiedy pokonywaliśmy kwiat rycerstwa który przyjeżdzał na występy gościnne wspierać jedno z bardziej wpływowych państw Europy, a nawet o zgrozo były czasy gdy byliśmy największym organizmem w tej Europie z poziomem życia wyższym niż księstwa niemieckie, Szwecja czy nawet Anglia.
> faktem jest że jesteśmy biedakami (biedniejsza jest chyba tylko Romunia w UE) więc niech żądzą nami urzędasy z socjalistycznej UE :):) a jak nas trochę ucywilizują to się zintegrujemy z jakimś Liberalnym Rajem jeśli taki gdzieś znajdziemy :) na tym globie
jak już się zintegrujemy z UE to nie będzie czego integrować z jakimkolwiek innym organizmem.
Faktem jest, że służba cywilna w Polsce to porażka, ale to jeszcze nie oznacza, że mamy z tego powodu poddawać bez walki niepodległość o którą walczyli nasi przodkowiej i której nie mamy prawa oddawać bo nie należy ona ani do naszych polityków ani nawet do aktualnego społeczeństwa.
@ Po - tak
Żenada 2008-11-16 19:34:12
Kolego rozpędź się a drzewo samo się znajdzie !
Piszesz, że PO musi oddać władzę Brukseli gdyż jest tak głupie , że nie potrafi rządzić samodzielnie by polepszyć stan Polski .
Gratuluję PO działaczy !
UPR tak PO nie
uprowiec 2008-11-16 19:36:38
Dlaczego UPR dlatego bo wprowadzi prawdziwy liberalizm. Zreformuje system podatkowy. Zlikwiduje PIT,CIT VAT i wiele innych w zamian wprowadzi pogłówny, gruntowy pozostanie ale w jednakowej wysokosci. Podatek drogowy pójdzie tylko na drogi obecnie tylko 30% z tego podatku przeznaczine jest na drogi. Zlikwiduje to tzw odrolnienie. Zlikwiduje przymus wszelkich ubezpieczń w tm ubezpieczeń społecznych. Zlikwiduje przymus przynależności do cechów np Krajowej Izby Rewidentów, Izb Radców Prawnych, Adwokatów,Komorniczych itp. Każdy kto skończy studia prawnicze bedzie mógł być pełnomocnikiem klienta przed sądem. Pieniądz będzie miał pokrycie w złocie. Jak kiedys było i nie było inflacji. Zlikwiduje rezerwy cząstkowe. Zrównoważy budżet. Tylko 120 posłow i 32 senatorów. Tylko 6 ministerstw. Wprowadzi wiele innych rozwiazań liberalnych.
@uprowiec
Waldek 2008-11-16 20:02:25
UPR niczego nie wprowadzi, ponieważ JKM NIGDY nie dopuści do tego aby UPR stała się partią mającą wpływ na losy Polski.
Bajdurzenia JKM-a służą wyłącznie podtrzymaniu Jego stylu życia. UPR potrzebna jest JKM-owi dla zaspokojenia Jego narcyzmu, a nie dla realnych zmian, w które JKM też nie wierzy. Gdyby UPR zaczęła w polskiej polityce coś znaczyć, los JKM-a byłby przesądzony.
A tak jak jest obecnie, jest dla JKM-a doskonałe. Pisze felietony, blogi, otacza się bezkrytycznymi sługami, bryluje na salonach i spija szampana. Jest sobą i On chce aby tak pozostało na zawsze.
NIGDY nie weźmie na swoje barki żadnej ODPOWIEDZIALNOŚCI. Nawet za sołectwo !!! Taki to już charakter i nic Go nie zmieni.
AD aD
Pirx 2008-11-16 20:09:54
UPR ma bardzo ambitny i piękny program - ale ma zerowe szanse je wprowadzić w Polsce. Dlatego stawiam na UE niech ten trup (wg JKM) nas troszkę podciągnie bo nie widzę innej realnej nadziei dla nas :)
Jeżeli UE jest trupem to my chyba mega trupem :)
A że mamy rozwój 5% a oni 0,000000000000000000000000000000000000
to chyba żadna sztuka jak pompują w nas miliardy, a ok 1mln rodaków wyjechał za chlebem.
Co do potęgi naszej ojczyzny w zamierzchłych wiekach to było dawno - akurat o innowiercach pamiętam z lekcji historii że faktycznie uciekali do nas przed prześladowaniami tyle że potem kiedy na zachodzie dali sobie spokój z ich gnębieniem - nagle u nas zaczęli mieć nieciekawie :) - mody zawsze przychodziły do nas z opóźnieniem ;)
@ PO - TAK, UPR - NIE !
Janusz 48 2008-11-16 20:12:42
Jeśli nie widzisz kierunku w jakim zmierza tzw.UE i nie pomaga czytanie bloga Gospodarza to może jedz siemię i pij wino a narazie odczep się od UPR.
@waldek
bogo 2008-11-16 21:08:21
Coś w tym jest z tym JKM. Już nieraz pisałem na różnych forach, ze UPR dla zdobycia władzy powinna się go pozbyc jako pierwszego. Jako partia UPR jest ok ze swoim programem, ale sprawia wrażenie, że nie chce dojść do władzy. Wolą zbierać w nieskończoność ten milion złotych polskich, które pewnie przeżerają działacze.
@bogo
Waldek 2008-11-16 22:37:29
UPR nie może się pozbyć JKM-a. Niestety na tym forum nie mogę napisać dlaczego. Trzeba to przyjąć na wiarę. UPR jest zakładnikiem JKM-a.
Próba pozbycia się JKM-a była przeprowadzona w roku 1995 przez Mariusza Dzierżawskiego, wiceprezesa UPR. Niestety, nie udana. JKM zabarykadował się w biurze UPR-u i siłą walczył o swój stołek. Grupa rozsądnych i dobrze zorientowanych UPR-owców odeszła od JKM-a razem z Panem Dzierżawskim. Pozostali klakierzy i naiwni. JKM obiecuje im , że teraz to już na pewno UPR jest ostatnią deską ratunku dla Polski. W kolejnych wyborach robi wszystko aby UPR zmieściła się w granicach błędu statystycznego i karuzela kręci się dalej. Manipulacji ciąg dalszy. Naiwnych nie brakuje, niestety szczególnie wśród młodych. Hasła JKM-a są nośne, ale ich cel jest im nie znany.
JKM ma 66 lat i umrze
śmierć JKM ! 2008-11-17 02:27:16
w przeciągu kolejnych 15-stu. To niemalże pewne. Gadanie, że JKM nie chce władzy nie ma znaczenia, gdyż dni tego gościa są policzone.
Replika Waldkowi
Pisarz 2008-11-17 14:12:57
Nie jest to tak jak pan pisze.Przecież JKM jest tylko w jednej z władz konwentyklu. W wyborach latem został pokonany przez obecnego prezesa B.Witczaka.W UPR też następują zmiany. O M. Dzierżawskim nic nie słychać a o JKM owszem.
JKM a sprawa polska
Pirx 2008-11-17 19:02:08
JKM to folklor ale warto go czytać bo otwiera oczy na wiele spraw - jak to określił jeden polski polityk taki"kawiarniany erudyta " ale robi wiele pożytecznego - uświadamia wielu że wiele spraw ma drugie dno - taka kropelka która drąży skalę i chwała mu za to :)
Ale politykiem na pewno nie jest tym bardziej skutecznym.
Wiec dzięki ci boże za Gwiazdowskiego i JKM i kilku innych :)
Coś w trawie piszczy
Matt 2008-11-17 19:23:19
Tylko jeszcze nie wiem co;) Z tym UPR-em rzeczywiście coś jest nie tak. Tylko czy to jest wina Janusza, czy tego, że nie ma go kto zastąpić?
"Nie jest to tak jak pan pisze.Przecież JKM jest tylko w jednej z władz konwentyklu. W wyborach latem został pokonany przez obecnego prezesa B.Witczaka.W UPR też następują zmiany."
No i co z tego? Prezesami wcześniej byli Wojtera i Popiela. Z jakichś tajemniczych przyczyn już nimi nie są, a pierwszy z nich odszedł w podejrzanych okolicznościach. Drugi zresztą też w niewyjaśnionych - gdy już zaczynał się wyrabiać i rokować dobrze na przyszłość, to rzucił to wszystko.
Pamięta Pan reakcję JKM na to, jak UPR odcięłą się od jego heilowania?
JKM mnie swoimi felietonami wiele lat temu zainteresował ekonomią, polityką i myślą liberalną. Uważam, że jako publicysta jest niezły. Jednak politykiem jest tragicznym. I powinien rzucić to zajęcie, bo jako polityk w mojej opinii działa często jako szkodnik(celowo czy nieumyślnie to już druga sprwa).
@ Waldek
zwolennik 2008-11-18 00:24:03
Panie Waldku, szanuję Pana i lubię czytać Pana posty ale ostatnia wypowiedź dla "bogo" to jest raczej demagogia niż zdrowe argumenty.
Byłem na paru spotkaniach z Korwinem, sam nawet jedno zorganizowałem i nigdzie Korwin specjalnie nie "brylował" a już na pewno nie na moim - przyszło 10 osób a ten mówił jakby była pełna sala, nie zmartwił się ani nie miał żalu. Po prostu ma facet zapał i dosyć duży temperament. Wie Pan, można wiele rzeczy zarzucić Korwinowi ale żeby tak z grubej rury wypominać brylowanie na salonach... Nie bardzo mi się to podoba co Pan napisał - nie pasuje mi to do Pana rzeczowej zazwyczaj argumentacji. Oczywiście nie umiem sobie nawet wyobrazić co takiego ma Pan na myśli pisząc :
" UPR nie może się pozbyć JKM-a. Niestety na tym forum nie mogę napisać dlaczego. Trzeba to przyjąć na wiarę. UPR jest zakładnikiem JKM-a".
Chyba potrzebujemy jakiegoś Sherloka Holmsa do rozwikłania tej zagadki :)
przedluzenie roku 1386
gruby.jasiu.com.au 2008-11-18 11:18:12
Polski system podatkowy jest nadal oparty na umowie społecznej z 1386 roku.
Odpowiednikiem ziemiaństwa są rolnicy na większym areale ziemi, którzy są traktowani przez US i ZUS ulgowo. Szlachta zagrodowa dawniej pchała się na dożywocie na dwór magnata albo króla, dzis się pchają na posadki państwowe i tworzą koterie w urzędach. Duchowieństwo jest zwolnione od podatków. Bezrolni chłopi idą pracować do miasteczka i starym zwyczajem chowają się przed ekonomem – kierownikiem za kopką siana. Politycy – magnaci tworzą prawo dostosowane do swojej kompaniji. Natomiast rodzimi rzemieślnicy są niszczeni rożnymi wymyślnymi podatkami i dodatkowymi opłatami i są jedynymi tworzącymi budżet państwa. Natomiast co ciekawe tradycją państwa polskiego przez stulecia było to, że nie smiało ruszyć obcego rzemieślnika albo inwestora. Bo sprawa szła do Magdeburga.
Anglosaski system podatkowy też pochodzi z 2-giej polowy XIV w. Po epidemii cholery liczba ludności spadła tak dramatycznie że brakowało rąk do pracy na farmach i lordowie zaczęli te farmy dzierżawić na zasadzie umów prywatnych.
Anglicy wprowadzili prodatek progresywny od dochodu w 1798 r ale był to podatek powszechny,obowiązujacy wszystkich, nawet króla. Zresztą już wcześniej Anglosasi i panstwa Europy Zachodniej stosowali zasadę powszechności podatków.
I od tego czasu daje się zauważyć, że państwa, które zastosowały tę zasadę zaczeły bogacić się znacznie szybciej od innych. Dlatego te gadki nad systemem podatkowym w Polsce są jałowe, dopóki nie będzie zasady powszechności i jednolitości podatków.
parę pytań
Michał 2008-11-18 12:54:01
PO - TAK, UPR - NIE napisał:
"Liberałowie z PO to pragmatycy, bo wiedzą, że rządy socjalistów znad Wisły lokują nasz kraj na 80-tym miejscu pod względem IEF. Kraje starej UE plasują się w pierwszej 30-tce, więc rządy UE w Polsce mogą nam tylko pomóc i ściągnąć nas do pierwszej 30-tki IEF.
Liberałowie z UPR to sakramenckie durnie, gdyż psiocząc na UE chcą nas pozbawić głównego liberatora życia gospodarczego w Polsce, jakim jest UE."
Jakim-że to "liberatorem" życia jest UE?
Ustalając jaki ma być krztałt i rozmiar warzyw i owoców, czy uznając ślimaki za ryby? Tworząc "kontyngenty bezcłowe" na towaty z Chin?
Wow...
W dobie recesji UE ma nas "pociągnąć"?... Chyba w dół...
No i od kiedy PO jest partią liberalną? Albo w czym liberalną?
Każdy liberał-pragmatyk popiera UE.
gruby.jasiu.com.au 2008-11-18 23:33:02
10/10 Okazuje sie że tylko przynależność do Unii jest w stanie wyrwać Polskę z wielowiekowego zacofania. To że pojawiły się komputery i samochody nie oznacza natychmiastowego postępu. Struktura spłeczna, prawo podatkowe, system emerytalny, prawo własności do nieruchomości pochodzą nadal z XIX wieku. I Tylko Unia jest w stanie narzucić Polsce nowoczesność. I niestety ani PO ani UPR partiami liberalnymi nie są. Pozostaje stworzenie nowej partii na ksztalt partii istniejących w państwach Commonwealthu. Gdzie "stworzenie" polegało by na przetłumaczeniu ich statusu, rozwiązań podatkowych i emerytalnych, rozwiązań systemowych, prawa własności itd.
Innym znacznie prostszym rozwiązaniem bylo by prawo że podmiot gospodarczy zarejestrowany za granicą i działący w PL rozlicza sie z podatku za granicą. Wtedy wszyscy zarejestrują się w Irlandii i problem rozwiąże się sam.
adnotacja
Wojciech 2010-06-27 14:00:35
Eugeniusza Kwiatkowskiego nie nazywałbym etatystą ani nie przeciwstawiałbym go szkole krakowskiej